Ksiądz Paweł Komborski – kapłan niezłomny, cichy bohater Polski walczącej, żołnierz Armii Krajowej.

1 marca, obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. To polskie święto państwowe ustanowione 3 lutego 2011 roku. Święto poświęcone pamięci żołnierzom antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia, którzy po wojnie walczyli o prawdziwie niepodległą Polskę. Walczyli o prawo do życia w wolnej i suwerennej ojczyźnie. Bardzo wielu z nich zostało   aresztowanych   i  podanych   bestialskiemu   śledztwu. W sfingowanych procesach skazani na karę śmierci lub długoletnie więzienia. Wielu wywiezionych w głąb Związku Radzieckiego nigdy już stamtąd nie powróciło.

Jednym z żołnierzy był Ksiądz Paweł Komborski. Warto przypomnięć jego życiorys.

Paweł Komborski urodził się 11 stycznia 1913 roku w Posadzie Górnej. Rok później stracił ojca, który zginął podczas walk w Serbii. Jego wychowaniem zajęła się matka Julia. Maturę złożył w 1934 roku, jako absolwent  Państwowego Gimnazjum im. Królowej Zofii w Sanoku, słynącego wówczas z wysokiego poziomu kształcenia. Przez kolejne dwa lata pełnił służbę wojskową, którą ukończył w stopniu kaprala. Pracował jako nauczyciel i wychowawca dzieci rodu Potockich w Rymanowie. W 1937 roku poszedł za głosem serca i wstąpił do seminarium Duchownego w Przemyślu, działającego w czasie wojny w Brzozowie. Święcenia kapłańskie przyjął 5 marca 1943 roku. Już na pierwszej parafii w Dzikowcu zaangażował się w działalność konspiracyjną. W sierpniu 1943 roku złożył przysięgę organizacyjną Armii Krajowej i otrzymał pseudonim „Las”. Jako kapelan objął opieką duszpasterską operujące w okolicy oddziały Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. Udostępniał pomieszczenia „wikarówki” na zebrania konspiracyjne. W lasach Poręby Kępieńskiej spowiadał partyzantów i udzielał im Komunii św., odprawiał dla nich nabożeństwa oraz głosił homilie, krzepiąc ich na duchu i umacniając postawę patriotyczną. Wiosną 1946 roku podjął współpracę z konspiracyjnym Zrzeszeniem „Wolność i Niezawisłość”. Zadaniem ks. Komborskiego było odbieranie meldunków sytuacyjnych oraz kolportaż prasy organizacyjnej o tytułach „Ku wolności” i „Orzeł Biały”. Działalność tę kontynuował również po objęciu obowiązków duszpasterskich w Raniżowie. W styczniu 1949 roku w obliczu fali narastających represji, opuścił diecezję przemyską i udał się na Dolny Śląsk. Otrzymawszy stosowne zezwolenie od swego dotychczasowego ordynariusza ks. bp. Franciszka Bardy, uzyskał jurysdykcję na podjęcie duszpasterskiej pracy na Psim Polu. Ksiądz Komborski aresztowany został w nocy z 22 na 23 października 1950 r. przez funkcjonariuszy Sekcji V Wydziału V Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Wrocławiu. W czasie wielomiesięcznego śledztwa wobec przesłuchiwanego zastosowano powszechne wówczas w aresztach bezpieki metody wymuszania zamierzonych zeznań. Poza znęcaniem się moralnym i psychicznym stosowano różnorodne formy tortur fizycznych m.in. kilkudziesięciogodzinne ciągłe przesłuchania – tzw. konwejery; bicie po całym ciele; wielogodzinne – bez snu, jedzenia, napoju – stójki; zmuszanie do długich serii przysiadów oraz osadzanie w karcerze. O przeżytych „stójkach” zeznawał następująco: „Musiałem stać w kącie twarzą do ściany, bez snu i posiłku. Osobiście byłem poddany dwukrotnie temu przymusowi. Raz trwało to trzy dni, a za drugim razem cały tydzień. Przy tej ostatniej „stójce” podano mi w czwartym lub w piątym dniu trochę kawy, w czasie, kiedy nie rozpoznawałem już kolorów”. W czasie przesłuchań był często bity. Księdzu Komborskiemu podtrzymano zarzuty z aktu oskarżenia. Za przynależność do organizacji WiN skazano go na 10 lat więzienia, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 2 lata oraz utratę całego mienia na rzecz Skarbu Państwa. Orzeczoną karę złagodzono o połowę, tzn. do 5 lat więzienia. Natomiast za przekazywanie wiadomości stanowiących „tajemnicę państwową” skazano go na 5 lat więzienia. Łącznie wymierzono mu karę 8 lat więzienia, z utratą praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 2 lata oraz utratą całego mienia na rzecz Skarbu Państwa. Z aresztu WUBP w Rzeszowie ks. Komborski przewieziony został do więzienia w Koronowie. Warunkowe zwolnienie księdza Komborskiego z pobytu w więzieniu nastąpiło dopiero 23 maja 1955 roku – po 4 latach i 7 miesiącach od chwili aresztowania. Całkowicie zaś darowano mu karę na mocy ustawy o amnestii z 1956 roku.

Od stycznia 1963 roku ks. Komborski pełnił obowiązki proboszcza w naszej miejscowości. Jego kapłańska gorliwość miała wpływ na pogłębienie życia religijnego wśród wiernych, czego wyraźnym przejawem w tym okresie były liczne powołania kapłańskie i zakonne.
Pamiętać będziemy zawsze jego posługę wśród nas. Emanował życzliwością, skromnością, także powściągliwością. Niewielu parafian znało koleje jego życia. Był skryty, ale serdeczny i współczujący. Niósł pomoc potrzebującym z wielką delikatnością i dyskrecją. Żarliwie duszpasterzował, był wszystkim niezwykle oddany. W 1990 roku przeszedł na emeryturę.
Kilkakrotnie przebywał w brzozowskim szpitalu, gdzie zmarł 6 stycznia 1998 r. i dwa dni później pochowany został na cmentarzu parafialnym w Przysietnicy. Uroczystościom, które zgromadziły liczną rzeszę duchowieństwa i wiernych, przewodniczył ks. bp Bolesław Taborski.

Wspominając postać Księdza Pawła Komborskiego można sparafrazować słowa „Testamentu mojego” Juliusza Słowackiego: „Żyłeś tu z nami, cierpiałeś i płakałeś z nami. Nigdy Ci, kto szlachetny, nie był obojętny”. Tej szlachetności nas uczył. Miał do tego prawo dając  świadectwo swojego życia. Krzewił patriotyzm, nakazywał honor, walczył o uczciwość.

„Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie, żem dla ojczyzny sterał moje lata młode; A póki okręt walczył, siedziałem na maszcie, A gdy tonął – z okrętem poszedłem pod wodę…